Strona
główna Pelargonie Niecierpki Paprocie Draceny Cyklameny Prymule
Paprocie uważane są za kwiaty
wyjątkowe. Nawet można powiedzieć, że rosnąc w naszych domach poprawiają
atmosferę, a nawet nasze zdrowie. Niestety nie jest to roślina bardzo łatwa w
pielęgnacji. Ale kiedy znajdzie się dla niej odpowiednie miejsce, to rośnie
wspaniale. Wśród paproci znajduje się wiele odmian, niektóre z bardzo ciekawymi
nazwami. Do najbardziej znanych można zaliczyć Macho, Can Can, Boston,
Corditas, Emerald Queen i Nevada. Prawda, że nazywają się nietuzinkowo?
Zapraszam więc do dalszej lektury.

Paprocie
(Nephrolepis)
Kupić należy roślinę, która ma błyszczący kolor.
Trzeba zwrócić uwagę na to, aby nie była w kwiaciarni przesuszona. Popatrzyć
trzeba czy ma choć trochę
młodych
pędów. Dobrze, aby była dość gęsta, ale to zależy też od odmiany. Na przykład
Corditas, Boston i Nevada są bardzo gęste, a pozostałe odmiany są rzadsze, ale
rosną wiele dłuższe. Przy wyborze odmiany trzeba się kierować tym co nam się
podoba. Nie ma lepszych czy gorszych odmian do domu. Wszystkie rosną dobrze,
oczywiście o ile znajdziemy dla niej dobre miejsce. Na zdjęciach w kolejności
od góry: Boston, Can Can, Corditas, Emerald Queen, Macho i Nevada.
Paprocie sprzedawane są w różnych formach.
Najczęściej można kupić rośliny posadzone w
doniczkach
czternastocentymetrowych. Z całą pewnością ta doniczka wystarczy przynajmniej
na jeden rok. Później trzeba ją przesadzić w większą. Trzeba pamiętać, że
paprocie lubią trochę bardziej kwaśną ziemię (pH ok. 4,5). Inną wersją są
rośliny w doniczkach wielkości 12 cm. Te można kupić najlepiej w czerwcu. Są
najtańsze, ale trzeba je zaraz przesadzić przynajmniej w donicę 14 cm. W
późniejszym okresie raczej nie warto kupować małych roślin, bo do zimy nie
zdążą urosnąć, a zimą jest duże prawdopodobieństwo, że się zniszczą. Ciekawą
ofertą jest paproć w donicy wiszącej. Z zasady są największe, dobrze je kupować
pod koniec wakacji.
Trzeba powiedzieć, że paproć lubi dobrze zjeść. Najwięcej
w czasie bardzo intensywnego wzrostu w okresie letnim. Najlepszym nawozem jest
sztuczny nawóz o zwiększonej zawartości azotu. Po lecie, w okresie jesiennym
zmniejszamy dawki nawozu, a zimą zasilamy raz na miesiąc. Po okresie zimowym
paproć dobrze jest przenieść blisko okna i intensywniej nawozić. Późną wiosną i
na początku lata zaczyna się jej czas największego przyrostu.
Z całą pewnością paprocie nie znoszą suszy. Ani w
powietrzu, ani w doniczce. Dobrze jest podlewać je na podstawek, ale w takiej
ilości, aby woda nie stała za długo w podstawku. Bardzo lubią spryskiwanie
liści wodą, najlepiej rozpylaczem. Nie pogardzą też w czasie lata kąpielą w
wannie. W czasie zimy też musimy pilnować podlewania. Powietrze w mieszkaniu
jest suche, a to paprociom nie wychodzi na zdrowie. Częściej trzeba nawilżać je
rozpyłowo wodą.

Jak każda roślina lubi światło. Latem nie ma
problemu, można ją postawić bliżej okna. Kłopoty zaczynają się zimą. Bliskość
kaloryferów jest niezbyt wskazana. Natomiast oddalenie od nich powoduje
oddalenie od okna, a to znów pociąga za sobą brak światła. Dlatego okres zimowy
jest dla
paproci bardzo, bardzo trudny.
Niestety wiele z nich nie przetrzymuje do wiosny. Inną sprawą jest samo miejsce
w mieszkaniu. Są pokoje, gdzie paprocie rosną, a są miejsca w naszych domach,
gdzie natychmiast marnieją. To niestety trzeba sprawdzić osobiście. Czasem
trzeba wędrować jakiś czas z roślinką, aż znajdzie się dla niej odpowiednie
miejsce. Do końca nie wiadomo jaka jest tego przyczyna. Mówi się o żyłach
wodnych, wschodnim czy innym kierunku świata, albo nawet o urządzeniach które
się znajdują w pomieszczeniu razem z paprociami. Może to wszystko razem ma
jakieś znaczenie…? Nie wiadomo. Przecież w najgorszym przypadku można następnego
roku kupić sobie nową paproć i cieszyć się jej widokiem. W jeden miesiąc na
pewno się nie zniszczy.
Całe szczęście, że paprocie właściwie nie chorują.
Jedyne co je atakuje, ale rzadko to mszyca. Czasem
wystarczy
jej wówczas szybka kąpiel w wannie. A jak nie, to trzeba zrobić oprysk.
Najlepiej pirimorem lub bi58. Zdarza się, że paprociom zasychają końcówki liści
i brzegi blaszek liściowych. To objaw przesuszenia, niekoniecznie w doniczce,
ale w powietrzu. Jeżeli końcówki liści robią się miękkie lub nawet zwiędną, a
roślina nabiera koloru „papierowego”, to znaczy, że brakuje wody w doniczce. Po
takim problemie paproć może zrobić się żółta, brzegi liści zrobią się czarne i
prawdopodobnie będzie trudno ją odratować. Jeżeli będzie to lato, to najpewniej
jeszcze odbiją od środka nowe liście. Stare i zniszczone trzeba wówczas usunąć.
Młode szybciej wybiją. Na szczęście to już koniec problemów z paprociami,
jeżeli nie liczymy trudności w znalezieniu dla nich miejsca w domu.